STILUS FRACTUS

Muzułmański Rom w arabskim Iranie

Najgłośniej krzyczą ci, dla których Rom to Rumun lub islamista, a Irańczyk to Arab. Ostatnio Hindus stał się Syryjczykiem. Czas na Hiszpanów i Portugalczyków z Erasmusa? Ciemniejsi i brody u nich w modzie…

Przedwczoraj na osiedlu romskim pojawiły się napisy w rodzaju „Nie chcemy muzułmańskiego osiedla”, wczoraj małżeństwo Hindusów zostało napadnięte przez jakiegoś troglodytę, który wyzwał mężczyznę od Syryjczyków. Jeśliby się przyjrzeć najzagorzalszym przeciwnikom emigracji, pewnie by się okazało, że protestują przede wszystkim najwięksi frustraci i ludzie najbardziej nieobyci w świecie, pozbawieni znajomości innych kultur i podstaw historii. Myślą, że Romowie pochodzą z Rumunii, a rdzenni mieszkańcy Iranu to Arabowie. (Swoją drogą, jeśli się dziwiłeś, dlaczego Jake Gyllenhaal, aktor o europejskich rysach, zagrał tytułową rolę w Księciu Persji, to wiedz, że niesłusznie). Teraz są gotowi wszystkich ludzi o ciemniejszej skórze uznać za muzułmanów, więc co się dziwić, że atakują z tego powodu syryjskich chrześcijan. Choć wcale bym się nie zdziwił, gdyby niektórzy byli teraz mniej skłonni bić Murzynów, bo przecież muzułmanin to tylko Arab, prawda? Ciekawe, kiedy japońscy turyści zaczną obrywać za mieszkających w Polsce Wietnamczyków. Może zaczną też obrywać studenci z południa Europy? Ciemniejsza karnacja, czarne włosy, znaczna część brodata…

Te barany atakują nawet przybytki polskich Tatarów, których potem musi bronić samo NOP, nazywając ich najwierniejszymi synami Rzeczypospolitej i źródłem wielu wspaniałych polskich patriotów.

Łódzkie menelstwo podczas maratonu potrafiło wyzywać czarnoskórych biegaczy. Tak, to nie był żaden mecz piłkarski, chodzi o przyjezdnych zawodników biorących udział w biegu ulicznym. Tym idiotom chyba nie mieści się w głowie, że można pojechać do innego kraju, by wziąć udział w maratonie, zapewne całe życie spędzili w swoich ciemnych i brudnych norach przy wódzie. A wydaje im się, że są lepsi, czystsi. Podejrzewam przy tym, że w kraju choć trochę wieloetnicznym, którym zresztą Polska była przed II wojną światową, coś takiego by się nie zdarzyło, w każdym razie nie w trakcie maratonu, co najwyżej na stadionie, wiadomo. To jedna z zalet społeczeństwa wielu ras i kultur.

WYBRANE WPISY