STILUS FRACTUS

Państwo a weterani wojenni

Powraca kwestia odpowiedzialności państwa za dalsze losy weteranów wojennych. Wielu internautom komentującym artykuły na ten temat umyka kwestia zasadnicza.

Sierżant Franciszek Jurgielewicz pozywa skarb państwa o dodatkowe środki po tym, jak został kaleką na misji w Afganistanie. Wojsko zaś twierdzi, że otrzymał wszelką pomoc, jaką dopuszcza prawo, w tym ustawa o weteranach.

Niezależnie od kwestii formalnych punktem zapalnym w sporach pod artykułami często jest samo traktowanie żołnierzy rannych na zagranicznych misjach i rodzin poległych. „Po co się tam pchał?”, „Dlaczego mam na to płacić ze swoich podatków”, „Zachciało mu się kasy”, „najemnik w armii najeźdźców”, „morderca” – to przykład tego, co można przeczytać w komentarzach.

Jakie ma znaczenie motywacja uczestników misji i zasadność samej interwencji, gdy mówimy o odpowiedzialności państwa za skutki dla żołnierzy oraz ich rodzin?

Polska, jako członek NATO i ONZ, ma pewne zobowiązania, poza tym sprawdzony sojusznik ma duże szanse na przychylność polityków i opinii publicznej w krajach, które mają go w razie czego bronić. To między innymi dzięki tym misjom możemy się czuć w miarę bezpiecznie. I Polska od czasu do czasu zobowiązuje się wysłać pewną liczbę żołnierzy. Słusznie czy nie – to decyzja polityków. Można wysłać poborowych, można wysłać ochotników – w każdym razie ktoś musi pojechać.

I na tym zamknąłbym temat, bo równie dobrze moglibyśmy deliberować nad odpowiedzialnością państwa wobec rannych strażaków. Zaraz ktoś coś powie o różnicy między ratowaniem życia a odbieraniem go, ale niezależnie od zasadności takiego porównania to naprawdę zagadnienie przede wszystkim z dziedziny praw pracowniczych. Państwo zatrudnia, państwo ponosi konsekwencje wypadku przy pracy – proste. Dlaczego żołnierz ma być traktowany gorzej od cywila zatrudnionego w prywatnej firmie?

WYBRANE WPISY