STILUS FRACTUS

Pan idealny (Mr. Right)

„Pan idealny” („Mr. Right”) to naprawdę bardzo lekka komedia romantyczno-sensacyjna, gdzieś pomiędzy „Panem i panią Smith” a „Agentką”. Niestety – dość głupawa.

Były płatny zabójca ze ścisłej czołówki, a wcześniej żołnierz, cokolwiek menelowaty z wyglądu Francis (Sam Rockwell), na którego poluje jego była agencja, a potem jeszcze mafia, i który po wypadku ma ewidentne problemy z głową, spotyka dziewczynę, Marthę (Anna Kendrick), która właśnie zerwała ze zdradzającym ją chłopakiem. Oczywiście, ściąga niebezpieczeństwo także na nią.

Tym razem trochę nagiąłem swoje zasady doboru filmów do obejrzenia, ale po prostu spodziewałem się czegoś innego, może właśnie czegoś w rodzaju „Pana i pani Smith”. Tu jednak twórcy poszli znacznie dalej. Humor jest sitcomowy, sitcomowa jest też przerysowana, a może po prostu kiepska gra aktorek, jak też ogólnie styl filmu. Dość powiedzieć, że gość, kiedy do niego strzelają, odstawia matriksa, i to tanecznym krokiem, a panna, kompletna amatorka, dobrze się bawi nawet wtedy, gdy zaraz mogą ją zabić. Zwiastun zdradza chyba całą historię, ale tym razem nawet nie jestem pewien, czy to wielka szkoda.

Pan idealny - Mr. Right - recenzja filmu

Fabuła to jakby skrzyżowanie „Maczety” z ubiegłoroczną „Agentką”, tyle że, w przeciwieństwie do tamtych, dla mnie zupełnie niestrawne. Owszem, Sam Rockwell jest chwilami zabawny, zabawny jest też Brytyjczyk Tim Roth, kiedy udając agenta FBI, przełącza się na ciężki południowy akcent (być może celowo przesadnie, a może po prostu nieudolnie, trudno powiedzieć, nie wiem, nie znam się).

Poza tym wyszedłbym najdalej w połowie, gdybym nie zamierzał napisać o tym czymś na blogu. Jasne, w porównaniu z taką „Szklanką po łapkach”, na którą swego czasu trafiłem przez pomyłkę i z której szybko wyszedłem, to niemal arcydzieło, ale to chyba mało chwalebne porównanie. Jeśli lubisz bardzo lekkie komedie sensacyjne, znacznie lżejsze na przykład od „Zabójczej broni”, już lepiej zostań w domu i nadrób wspomnianą „Agentkę” albo „Kryptonim U.N.C.L.E.”, a jeszcze lepiej – rewelacyjnego „Kingsmana”. No chyba że to naprawdę Twoje klimaty.

WYBRANE WPISY
Tagged in:, ,