STILUS FRACTUS

Syf, który się nie rusza, nie jest zagrożeniem

Czy podział obowiązków domowych musi być, do cholery, równy, żeby można było mówić o równości w związku? Nie, nie mam nic przeciwko gotowaniu, myciu naczyń, praniu, a nawet, odpukać, zmienianiu pieluch, ale kiedyś usłyszałem, że wciskam w schematy. Bo za mało inicjatywy, bo nie wszystko lubię robić tak samo, bo sam nie upiorę ręczników, bo nawet jeśli gotuję częściej, to się nie wysilam.

CZY KULTURY BAKTERYJNE W ZLEWIE WYNALAZŁY JUŻ KOŁO?

Ano sam nie upiorę, bo nigdy pierwszy nie stwierdzam, że już czas. To samo dotyczy pościeli. I naczyń. Po prostu potrzeba większej ilości syfu w zlewie, żeby mnie ruszyło, wiadomo. Wystarczyłoby powiedzieć.

To przecież nie znaczy, że wymiguję się od mycia naczyń. Zresztą im później zacznę, tym więcej umyję i tym mniej ty będziesz miała do roboty. Logiczne, prawda?

Zresztą co się stanie, jeśli parę naczyń w zlewie zostanie do rana albo następnego wieczora? Co się stanie, jeśli te ręczniki, które już włożyłaś do pralki, upierze się następnego dnia? I co się stanie, jeśli sama je włożysz? Nie wystarczy, że facet swoje rzeczy pierze sam? Naprawdę nie ma prawa do jakiegokolwiek wyrównania za te wszystkie zakupy i inne ciężary, które dźwiga, za machanie wiertarką? Jeśli robi zakupy, gotuje, zmywa, pierze, to czy to, że raz na jakiś czas opuści swoją kolejkę albo znów nie odkurzy, jest wchodzeniem w schematy? Zwłaszcza gdy cię przy tym namawia, żebyś też wszystko zlała?

JA CI NAPRAWIAĆ INTERNETÓW NIE KAŻĘ

No dobrze, na maszynie szył nie będę (i tak muszę ją dźwigać), prasować też nie będę, bo na szczęście nie mam czego, a skarpetki cerowało się w PRL-u. Myślę jednak, że dopóki to ja ci odzyskuję dane z dysku i naprawiam system, mogłabyś mi raz na jakiś czas skrócić te spodnie bez barteru i nie zmuszać do uczenia się obsługi tego czegoś od zera. Poza tym palce mam za grube.

DYSPROPORCJA I ZWŁOKA TO JESZCZE NIE SCHEMAT

Jeśli regularnie gotuję, a tylko nie silę się na oryginalność, to jeszcze nie znaczy, że wciskam związek w schematy. Mnie czasem wystarczyłaby zupka chińska, a i tak robię, specjalnie dla ciebie, rybę z ryżem i surówką. Skoro masz ochotę na większe urozmaicenie, to rób sobie te zawijasy z tofu w cukinii, dziękuję, było pyszne, ale nie mów, że wciskam cię w schematy. Jeśli odkurzam raz na miesiąc, a ty raz na dwa tygodnie, to nie mów mi, że wciskam cię w schematy. Jeśli piorę swoje rzeczy, a ty dodatkowo pościel i ręczniki, a nawet nie powiesz, żebym ja to zrobił, to nie mów mi, że wciskam cię w schematy, tylko powiedz, żebym uprał pościel albo ręczniki.

SYF, KTÓRY SIĘ NIE RUSZA, NIE JEST ZAGROŻENIEM

I zrozumcie wreszcie, że jak facet omija coś wzrokiem, na przykład jakiś śmieć albo niewyjęte pranie, to jeszcze nie znaczy, że zostawia to kobiecie. Mamy ewolucyjnie upośledzoną zdolność dostrzegania stałych elementów otoczenia, proste. Nie ma ruchu – nie ma zagrożenia.

WYBRANE WPISY