STILUS FRACTUS

Neon Demon

„Neon Demon” Refna jest określany jako thriller lub psychologiczny horror, ale to przede wszystkim odrealniona gra zmysłów, choć mniej abstrakcyjna od „Tylko Bóg wybacza”.

Rzecz dzieje się w Los Angeles, w świecie, w którym ludzie w jednej chwili mówią ci, że jesteś doskonała, i się dziwią, że wyglądasz tak bez operacji, a zaraz potem dają wizytówkę swojego chirurga. To świat wielkiej mody: sławnych projektantów, modelek, fotografów, do którego trafia bez żadnego doświadczenia z pozoru nieskończenie niewinna, także z wyglądu, Jesse, dziewczyna z prowincji, jeszcze bez dyplomu szkoły średniej. I świat wielkiej zawiści, w którym zresztą łatwo paść ofiarą dzikiego kota albo psychopatycznego właściciela motelu. Jesse znajduje przewodnika: skromną wizażystkę Ruby, skądinąd chyba największą piękność w tej menażerii i zarazem najciekawszą postać.

Beauty is not everything. It’s the only thing.

Neon Demon - recenzja filmu

Najbardziej uderzające jest to, jak instrumentalnie traktuje się w tym świecie kobietę, a z drugiej strony wręcz niezwykłe uwielbienie (lub na odwrót: pogarda) dla jej urody, i to niezależnie od seksualnych upodobań. Ciało staje się bezcennym dziełem sztuki, nawet jeśli ulotnym. Drugim najciekawszym motywem jest fascynacja śmiercią: dziełem sztuki, a nawet obiektem pożądania, stają się także zwłoki w pracowni tanatoplastyka, gdzie dorabia Ruby.

– What are you? You wanna be like them? – I don’t wanna be like them. They wanna be me.

Neon Demon - recenzja filmu

To film o namiętności, zawiści, utracie niewinności, szaleństwie, zamiłowaniu do piękna i ulotności życia. I marzeniach. Niezwykła jest idylliczna wieczorna scena na wzgórzach nad Los Angeles, która klimatem przypomina filmy Michaela Manna.

I can’t sing, I can’t dance, I can’t write. No real talent. But I’m pretty, and I can make money of pretty.

Neon Demon - recenzja filmu

Oficjalnie film jest określany jako thriller lub psychologiczny horror, ale dotyczy to nie tyle fabuły jako takiej, co raczej poszczególnych, i to całkiem nielicznych, scen. Refn tradycyjnie uwodzi przede wszystkim obrazami (i towarzyszącą im muzyką), niekiedy naprawdę makabrycznymi, celebruje wystudiowane, często odrealnione kadry, sceny jakby z innego wymiaru, choć film jest o wiele mniej abstrakcyjny od „Tylko Bóg wybacza”. Ponownie jednak nie wiemy prawie nic o postaciach; nie dowiadujemy się nawet, dlaczego matka powiedziała kiedyś Jesse, że jest niebezpieczna.

– What it’s feel like? To walk into a room, and it’s like in a middle of the winter… you’re the Sun. – It’s everyting.

Neon Demon - recenzja filmu

Mimo wszystko to pełnokrwista historia, która ani trochę mi się nie dłużyła. Zresztą niezależnie od fabuły mógłbym to oglądać jeszcze drugie tyle – dla samego oglądania. I pewnie pójdę na to jeszcze raz. Ja tam uwielbiam takie kino – hipnotyzujące, działające na zmysły, o niedookreślonych znaczeniach.

WYBRANE WPISY
Tagged in:, ,