STILUS FRACTUS

Premiera najnowszej premiery

Język zawsze ewoluował, ale część zjawisk trudno ocenić pozytywnie, bo powodują jego ogromne zubożenie. To między innymi nadużywanie słowa premiera.

Tradycyjnie oznacza ono „pierwszy raz”: pierwsze wystawienie sztuki, pierwsze wyświetlenie filmu. Ostatnimi czasy jest wykorzystywane w znacznie większej liczbie kontekstów, niemniej trudno uznać to za wzbogacenie polszczyzny, zwłaszcza że bardzo rzadko chodzi o sam pokaz nowości, o imprezę. To raczej takie słowo wytrych, które najczęściej świadczy o lenistwie piszącego lub po prostu językowym ubóstwie.

Teraz już w jednym krótkim akapicie bywa po kilka razy odmieniane przez wszystkie możliwe przypadki, co samo w sobie tworzy rażący nadmiar. Mamy premiery książek, samochodów, urządzeń elektronicznych, a nawet premiery artykułów, pokazy oraz testy przedpremierowe i przedpremierowych wersji oprogramowania, przekładane premiery gier, określanie dat tych premier i tak dalej.

Nawet jeśliby uznać, że rozszerzenie znaczenia słowa premiera wzbogaca język, w praktyce mamy do czynienia z potwornym zubożeniem środków. Do tego często jest ono najzupełniej zbędne. Na przykład po co pisać, że od chwili premiery program pobrano ileś tam razy, skoro wystarczy informacja, że pobrano go tyle a tyle razy? Przecież wiadomo, że od początku. Po co pisać, że premiera nowego urządzenia się opóźnia, skoro można o nowości powiedzieć, że się spóźnia? Czy nowy model musi mieć premierę na jakichś targach motoryzacyjnych? Może wystarczy napisać, że po raz pierwszy zostanie tam pokazany? Czy najbardziej wyczekiwana lub najgorętsza premiera tego roku nie może być po prostu najbardziej wyczekiwaną lub najgorętszą tegoroczną nowością? Czy nowe stabilne wydanie programu komputerowego musi mieć swoją premierę, skoro może też oficjalnie pojawić się na rynku, w sklepach, na półkach sklepowych, w sprzedaży lub zostać oficjalnie udostępnione? Czy książka nie może po prostu trafić do księgarń albo być od tego a tego dnia do kupienia, pobrania? Czy tytuł nie może brzmieć: Nowa Toyota jeszcze w październiku albo Nowa Toyota później, niż zapowiadano? Czy nie można w nim zamiast Znamy datę premiery i ceny nowego iPhone’a napisać Nowy iPhone – kiedy i za ile? Czy przedpremierowego pokazu wersji programu albo pokazu przedpremierowej wersji programu nie można zastąpić pokazem wczesnej lub nieukończonej wersji programu? A jeśli to pokaz wersji praktycznie ukończonej, to dlaczego nie powiedzieć o prezentacji przyszłej lub nadchodzącej wersji? Czy naprawdę tego a tego dnia musi się odbyć premiera jednej z najbardziej oczekiwanych nowości tego roku, skoro ta nowość może po prostu się pojawić? Czy producent urządzenia musi zapowiadać jego premierę na grudzień? Nie wystarczy, że zapowie na grudzień samo urządzenie? Czy pierwszy kontakt z nowym produktem musi być przedpremierowy? Nie wystarczy, że będzie to pierwszy kontakt? Czy premiera nowości musi być zagrożona i nie wystarczy, że nowość może się nie pojawić w pierwotnym terminie? Czy nie wystarczy napisać, że sprzęt wciąż lub od roku nie może się doczekać godnego rywala i trzeba pisać po roku od premiery? Czy premiera musi być nieudana, skoro można powiedzieć, że początki produktu były trudne lub nie najlepsze? Czy wreszcie gry trzeba zamawiać przedpremierowo (albo składać na nie przedpremierowe zamówienia), zamiast po prostu zamawiać je lub kupować w przedsprzedaży? Czy sprzedaż przedpremierowa nie może być zwyczajnie przedsprzedażą?

Zamiast jednego słowa wytrychu kilkadziesiąt alternatywnych wersji. Tego po prostu nie da się obronić.

WYBRANE WPISY
Tagged in:,