STILUS FRACTUS

Moja kraksa podczas zjazdu w Łagiewnikach

Po wielu latach bez wypadków znów walnąłem na łódzkich górkach. Nic wielkiego, ale rozwaliłem łokieć, stłukłem kolano, boli mnie szyja i głowa. W tamtym miejscu jedyna opcja poza hamowaniem na samym początku to skręt w poślizgu, który mi nie wyszedł. Musiałem więc ratować się upadkiem, żeby nie wyrżnąć w drzewo.

WYBRANE WPISY
Tagged in:,