STILUS FRACTUS

Facet, na co ci te zmarszczki i worki?

…kiedyś i tak będziesz miał tego więcej, niżbyś chciał.

Z tym naprawdę nie ma wiele roboty, zresztą to nie tylko kwestia wyglądu, ale też zdrowia. Nie zamierzam cię namawiać na peelingi, maseczki, wizyty u kosmetyczki i inne przejawy zniewieścienia. Spróbujemy uniknąć raka skóry, odmrożeń, worków pod oczami, ograniczyć pękanie naczynek, opóźnić zmarszczki i wypadanie włosów. Żadnych kremów przeciwzmarszczkowych – tylko zapobieganie. Zresztą pewnie nie działają wcale lepiej niż byle nawilżający.

Jasne, nie zawsze da się oszukać geny. Na przykład niektórzy mają naturalną skłonność do worków i tyle, a gdy już się utrwalą, pozostaje interwencja lekarza. Jednak odpowiednio wczesna profilaktyka potrafi zdziałać cuda, a zajmuje dosłownie minuty.

Oczywiście, wszystko bezzapachowo, w końcu facet ma pachnąć jak facet, a nie jego dziewczyna.

Ochrona przed słońcem

Słońce jest ważne, ale nie ma powodu, żeby wystawiać na jego działanie najwrażliwsze obszary skóry, a tym bardziej robić to w samo południe w środku lata. Jeśli idę biegać w środku dnia, mam na twarzy i szyi jakiś SPF 50+, a eksponuję (stopniowo) co najwyżej łydki, w mniejszym stopniu przedramiona. Już jedna taka sesja wystarczy, by na długo zapewnić sobie odpowiedni poziom witaminy D i inne korzyści.

W naszym klimacie pięćdziesiątka (SPF) może i nie jest konieczna, ale poniżej trzydziestki dermatolodzy nie radzą schodzić. Istotny jest także wskaźnik PPD (ang. Persistent Pigment Darkening), oznaczający stopień ochrony przed promieniowaniem UVA. Większość producentów nie podaje go. Ze znanych mi osobiście robi to tylko La Roche-Posay i niewątpliwie ma się czym pochwalić. Ceną jest biała poświata na skórze, więc dla faceta – raczej nie na miasto. Jedyny faktycznie niebielący krem SPF 50+ spośród tych, których używałem, to matująca Ziaja (swoją drogą, nie zauważyłem, by faktycznie miała działanie matujące). Pierwszego używam więc na przykład przed bieganiem w słońcu bez koszulki (zwłaszcza że w formie mleczka jest dostępny w bardzo opłacalnym 300-mililitrowym opakowaniu), a drugiego – przed normalnym wyjściem. Ponadto pierwszy nie nadaje się dla mnie do okolic oczu, choć dobrze znoszę przeznaczony do nich sztyft tej samej firmy. Oba są, oczywiście, bezzapachowe.

Ochrona przed mrozem

Mróz, a zwłaszcza zimny wiatr, wysusza skórę, usztywnia naczynka krwionośne, sprzyja ich pękaniu, zwłaszcza przy gwałtownej zmianie temperatury. Ze znanych mi kremów na zimę najbardziej odpowiada mi bezzapachowy Pharmaceris SPF 20 (o względnie lekkiej konsystencji). Skakałem w nim w otwartym kasku i bez maski z ponad 4 tys. m przy minus 22 na górze i minus 8–10 na dole, sprawdził się także podczas biegania w porywistym wietrze przy minus 16. W przeciwieństwie do znanych mi zapachowych produktów konkurencji nadaje się dla mnie do okolic oczu, i to mimo w miarę mocnego filtra.

Worki pod oczami

Postarzają optycznie równie mocno jak zmarszczki. Już 2 minuty masowania okolic oczu każdego dnia rano najpewniej pozwolą ich uniknąć. Wystarczy żel z arniką, na przykład 50-mililitrowy Flosleku. Niektóre kosmetyki tego typu zawierają także kwas hialuronowy lub inne składniki, ale mam z nimi nie najlepsze doświadczenia (być może przez zawartość substancji, które mają „zapewniać przyjemne uczucie chłodu”, zupełnie nie wiem po co).

Rozszerzone i popękane naczynka

Jeśli masz ich za dużo, zawsze możesz je sobie pozamykać w specjalistycznym gabinecie. Jeśli chodzi o profilaktykę, nagłych zmian temperatury zimą nie sposób uniknąć, więc pozostaje kosmetyka. Obok kremów ochronnych na mróz są to preparaty obkurczające i wzmacniające ściany naczynek. Ja stosuję bezzapachowy krem Ziaji.

Nawodnienie skóry

Ogólne nawodnienie organizmu jest ważne, ale skóra nie jest przystosowana do regularnego mycia, czy to zwykłym mydłem, czy delikatnym żelem dla alergików. Tłusta lepiej to znosi, zwykła i sucha – gorzej. Jeśli chcesz jeszcze bardziej opóźnić pojawienie się zmarszczek, stosuj kremy nawilżające do twarzy i balsamy po kąpieli. Obecnie wybór bezzapachowych jest bardzo duży i coraz częściej nie są wcale droższe od zapachowych odpowiedników. W aptekach znajdziesz sporo drogich specjalistycznych preparatów dla skóry z problemami, często z dużą zawartością mocznika, ale dla przeciętnego człowieka godne polecenia są także standardowo wycenione bezzapachowe produkty takich marek, jak Neutrogena i Ziaja (zwłaszcza z serii Med).

Wypadanie włosów

Tu cudów nie ma: geny wcześniej czy później dadzą o sobie znać, ale można to zjawisko mocno ograniczyć. Nigdy nie miałem skłonności do łysienia, ale dwukrotnie, w wieku około 20 i 30 lat, zdarzyły mi się krótkie, kilkutygodniowe okresy, w których linia włosów ewidentnie, choć minimalnie, mi się cofnęła. Mam podstawy sądzić, że były to jakieś huśtawki hormonalne, być może za sprawą przerwy w spożyciu soi, nie wiem, nie pamiętam, w każdym razie od tego czasu dmucham na zimne.

Jednym z najlepszych środków na łysienie androgenowe jest minoksydyl, dostępny pod wieloma postaciami o różnych nazwach handlowych. W tańszych preparatach występuje samodzielnie, w droższych – w połączeniu z innymi substancjami. Nakłada się go lub wciera na skórę głowy dwa razy na dobę. Po kilku miesiącach pojawił mi się ledwie dostrzegalny ciemny meszek tam, gdzie nic nie miałem już od wielu lat; niby niewiele, ale pomyślcie tylko, jaka musi być skuteczność w profilaktyce lub przywracaniu włosów dopiero niedawno utraconych.

Nie polecam natomiast ketokenazolu, popularnego środka przeciwłupieżowego. Może i ma podobne działanie (uboczne) jak minoksydyl, ale zauważyłem, że głowa brzydko po nim pachnie (a próbowałem szamponów dwóch albo trzech marek).

Męskie zmarszczki i worki pod oczami

Może i lubisz swoje pierwsze zmarszczki, może nawet panny na to lecą, ale jeśli pożyjesz odpowiednio długo, na pewno przestaniesz je lubić, bo i tak będzie ich za dużo. Nie wiesz przy tym, jak będziesz się starzeć. Worki pod oczami i nad nimi też niektórym pasują, jednak i one z czasem rozrastają się tak, że można je tylko znienawidzić. Włosy – wiadomo, co najwyżej trzeciorzędna cecha płciowa, ale lepiej mieć, niż nie mieć. Cała ta profilaktyka łącznie zajmie ci każdego dnia zaledwie 10–15 minut, a efekty będą znakomite. Jasne, przydałoby się także dobre odżywianie, trochę sportu i ogólnie zdrowy tryb życia. Nie twierdzę też, że jeszcze grubo po trzydziestce będą cię prosić o dowód w monopolowym. Ja wprawdzie miałem tę przyjemność, ale złożyłbym to raczej na karb słabego wzroku pani ekspedientki i młodego towarzystwa.

WYBRANE WPISY
Tagged in:,