STILUS FRACTUS

Zobacz, z czym musi się mierzyć redaktor językowy

Korekta i redakcja językowa to nie to samo. Zresztą termin korektor to dobry sposób, żeby mniej płacić redaktorom.

Do tego jakość tekstów trafiających do redakcji językowej systematycznie spada. Wiadomo: ludzie czytają coraz mniej, piszą coraz mniej, a gdy piszą, to ze słuchawkami na uszach i tysiącem innych rozpraszaczy pod ręką, bo im się wydaje, że umieją funkcjonować wielozadaniowo. Nie dostają też pały na maturze już za trzy błędy ortograficzne. (Kiedyś wystarczyło trzykrotne wystąpienie tego samego błędu!)

KOREKTA I REDAKCJA JĘZYKOWA TO RÓŻNE ETAPY

Korektor kiedyś w sumie poprawiał błędy i przeoczenia powstałe na wcześniejszych etapach, w tym podczas składu. Jeśli wszyscy robili, co do nich należało, zasadniczo nie musiał się zajmować stylem, składnią ani logiką tekstu, a tym bardziej pisać go od nowa. Dzisiaj już raczej nie układa się czcionek w drukarni, a tekst po składzie (poprzedzonym redakcją językową) często idzie od razu do druku.

Redakcja językowa oznacza pracę nad wszystkim, co można podciągnąć pod szeroko rozumianą poprawność: od logiki wypowiedzi poprzez ortografię, składnię, przejrzystość szyku i dobór stylu wypowiedzi do charakteru tekstu po interpunkcję i literówki. Wyróżnia się także redakcję literacką, merytoryczną i techniczną – wszystkie one poprzedzają (a przynajmniej powinny) redakcję językową.

Z GÓWNA BICZA NIE UKRĘCISZ

Oczywiście, im gorszy tekst wejściowy, tym większe ryzyko, że także finalna postać będzie odbiegała od ideału i będzie jedynie poprawna językowo, nawet jeśli taki tekst trzeba pisać niemal od nowa. Redaktor językowy może zlikwidować nadmiar słów i oczywiste błędy logiczne, w rodzaju Popularność tego narzędzia bierze się z dużej liczby jego użytkowników, a także ewidentne powtórzenia myśli, ale nad ogólną strukturą wypowiedzi powinien pracować z autorem, już na etapie tworzenia tekstu, inny redaktor.

Tak czy inaczej, nad ostateczną wersją tekstu powinny pracować co najmniej dwie osoby, na przykład redaktor językowy i korektor. Tak jak najtrudniej poprawia się po sobie, tak łatwo przeoczyć coś w tekście, który już się przetrawiło, zrozumiało i którego ma się już serdecznie dosyć, a za pierwszym razem trudno zapanować nad wszystkim. Czasem zresztą nawet potrójna redakcja/korekta nie gwarantuje, że nie zdarzą się banalne przeoczenia.

JAK TO WYGLĄDA?

Oto przykład (zmyślony) redakcji czysto językowej z elementami technicznej (cudzysłowy, odwołania):

Skupiając się na wygodzie obsługi, producent systemu Delar zaproponował najnowsze rozwiązania z dziedziny ergonomii, sprowadzając rolę użytkownika w instalacji i zarządzaniu systemem do minimum. W oparciu o wyniki badań „2017 Usability Survey2„, zaprojektował jednolity  interfejs dla urządzeń mobilnych i stacjonarnych. Z uwagi na fakt, iż premiera systemu została zapowiedziana na grudzień 2018, opóźni się także debiut dedykowanych mu urządzeń technologicznych. Deweloperzy, pracujący pod kierunkiem Jasquesa Romaire-a i Jamesa Stanley’a, zapowiedzieli, ze ich system dedykowany jest użytkownikom o każdym stopniu  zaawansowania, zarówno dzieciom i seniorom, zaś oparte o niego smartfony będą dużo tańsze od aktualnie dostępnych rozwiązań z Androidem. W chwili obecnej, oprogramowane jest w fazie  alfa i na dzień dzisiejszy nie gotowe do otwartych testów. Oprogramowanie będzie przy tym posiadało natywne wsparcie dla technologii wirtualizacji która jest wykorzystywana chętnie przez programistów, którzy dzięki temu unikają konieczności posiadania wielu komputerów albo systemów na raz. Jeśli jednak jesteśmy zaawansowanymi użytkownikami komputera, już teraz zdecydowanie powinniśmy się zainteresować tym oprogramowaniem. Wszystko, co chcielibyście o nim wiedzieć, a boicie się zapytać, znajdziecie w naszym nadchodzącym artykule.

Powiedzmy, że nie można usunąć żadnej (zbędnej) informacji ani napisać tego zupełnie po swojemu. W wersji minimum zrobiłbym tak:

Redakcja i korekta - różnice
Kliknij obraz, żeby go powiększyć

Czego tu nie ma… Błędy gramatyczne (modne, ale niepoprawne użycie imiesłowów współczesnych, które ponadto wprowadza niejasność, angielska składnia, mnożenie który na różnych poziomach współrzędności), błędy leksykalne, błędy w odmianie i pisowni, styl podniosły albo urzędowy, niekiedy w formie ewidentnych błędów (iż, z uwagi na fakt, posiadać w połączeniu z podmiotem nieżywotnym, w chwili obecnej, na dzień dzisiejszy), zbędne użycie angielskich słów i mechaniczne tłumaczenie innych (dedykowany, wsparcie, technologiaurządzenia technologiczne), nadużywanie modnych słów premiera i debiut, które można zastąpić na tuzin sposobów, nielogiczność we fragmencie o opóźnieniu systemu i sprzętu, nielogiczna kolejność zdań, nielogiczne nadużywanie drugiej osoby liczby mnogiej, zastępowanie drugiego że na innym poziomie współrzędności słowem zamiast przeredagowania zdania, zaś na pierwszym miejscu po przecinku, powtórzenia, brakujące i nadmiarowe przecinki, literówki, podwójne spacje, brak podziału na akapity…

Rezultat może i wciąż nie zachwyca, ale przynajmniej tekst jest napisany po polsku i jest w miarę przejrzysty:

Producent systemu Delar, skupiwszy się na wygodzie obsługi, zaproponował najnowsze rozwiązania z dziedziny ergonomii, dzięki czemu ograniczył do minimum rolę użytkownika w instalacji systemu i zarządzaniu nim. Na podstawie badań „2017 Usability Survey”2 zaprojektował jednolity interfejs dla urządzeń stacjonarnych i przenośnych.

Ponieważ system ma być gotowy później, niż początkowo zapowiadano, w grudniu 2018 roku, dłużej będzie trzeba poczekać także na wykorzystujące go urządzenia przenośne.

Twórcy systemu, pracujący pod kierunkiem Jasques’a Romaire’a i Jamesa Stanleya, twierdzą, że jest przeznaczony dla użytkowników o każdym stopniu zaawansowania, zarówno dzieci, jak i seniorów, a oparte na nim smartfony będą znacznie tańsze od dzisiejszych urządzeń z Androidem. Będzie przy tym miał wbudowaną obsługę techniki wirtualizacji, chętnie wykorzystywanej przez programistów, którzy dzięki temu nie muszą używać wielu komputerów albo systemów naraz.

Obecnie oprogramowanie jest w fazie alfa i wciąż niegotowe do otwartych testów. Już teraz jednak wszyscy zaawansowani użytkownicy komputera zdecydowanie powinni się nim zainteresować. Wszystko, co chcielibyście o nim wiedzieć, a o co boicie się zapytać, znajdziecie w naszym nadchodzącym artykule.

„TYLKO PRZECINKI I WIĘKSZE BŁĘDY”

Przykład może jest zmyślony, ale poszczególne błędy i ich natężenie – nie. Miałem już w rękach teksty, które były tak przegadane, że po redakcji czysto językowej skracały się o ponad jedną trzecią. Szybkość redagowania tekstu o jakości takiej jak w przykładzie – przy założeniu, że jest czytany dwa razy – nie przekroczy trzech stron na godzinę, a trudno robić coś takiego bez straty jakości dłużej niż sześć godzin.

I teraz pomyślcie, że wiele wydawnictw płaci 2–3 złote za stronę przeliczeniową (1800 znaków) niezależnie od jakości materiału, nazywając to korektą. Niektóre w najlepszym razie dokładają złotówkę za napisanie tekstu niemalże od nowa, przyznawszy, że to jednak była redakcja. Normą jest 1800 znaków bez spacji. Robi się z tego robota dla studentów, hobbystów na emeryturze, armii bezrobotnych desperatów po polonistyce i tych nielicznych, którzy znajdą stałych bogatych zleceniodawców zainteresowanych jakością.

Nawet trudno rywalizować jakością, skoro stawka jest dla wszystkich taka sama, ewentualnie zbliżona, albo budżety są ograniczone do minimum. Ma być w miarę dobrze i możliwie tanio, większość i tak nie zauważy albo ma to gdzieś. „Tylko przecinki i większe błędy”. Wersja bez „i większe błędy” też była. Oczywiście, ma też być szybko, przecież rasowy korposzczur nie byłby sobą, gdyby prezentacji na poniedziałek rano nie skończył w piątek wieczorem albo jeszcze później. Raz nawet dostałem atrakcyjną propozycję sprawdzenia kilkuset stron takiej prezentacji w ciągu… dwóch dni, przy sprzyjających wiatrach czterech, z zastrzeżeniem, że tekst jest przesiąknięty nowomową, więc nikt nie oczekuje dogłębnej redakcji. Miałem dostosować jakość do terminu. Odmówiłem.

A potem i tak jakiś mądrala się przyczepi, że starczy to jest uwiąd, otwarta to jest moja stodoła, a przed i przecinek stawiamy tylko wtedy, gdy jest powtórzone, bo tak piszą w polskiej Wikipedii. Zresztą częsty błąd albo literówkę wielu dostrzeże, ale mało kto doceni brak błędów, a tym bardziej umiejętność rozróżnienia między stylem publicystycznym a książkowym, już nie mówiąc o podniosłym czy oficjalnym.

WYBRANE WPISY
Tagged in:, ,
  • Popatrzyłam na pierwotną wersję i pomyślałam, że chyba niewiele da się tam poprawić, ze względu na fachowe słownictwo i skrótowy przekaz. Jak bardzo mi z tym źle, że tak się myliłam! Teraz boję się pisać ten komentarz, bo na pewno można go przeredagować i ukręcić bicz 😀 Powiem krótko – jestem w szoku, robisz sztukę magiczną.

    • Wojtek Żuchowski

      Dziękuję. Komentarz wydaje mi się bez zarzutu 🙂