STILUS FRACTUS

Dotkliwość kary więzienia

Wczasy w ciepełku na koszt podatnika? Coś takiego może mówić chyba tylko ktoś, kto nigdy nie siedział, a na pewno nie w Polsce. No chyba że mowa o letniej saunie w celi pod dachem…

Ja nie siedziałem ani minuty, ale nawet nie próbuję sobie wyobrażać, jak to jest być pozbawionym wolności. Nawet nie chodzi o przeludnione cele i towarzystwo ciężkich kryminalistów, o duchotę i grubo ponad 30 stopni latem na ostatnim piętrze, o prysznic raz w tygodniu. Naprawdę zgodziłbyś się, mając normalne życie, posiedzieć choćby rok, gdybyś w perspektywie miał wysokie odszkodowanie? Powiedzmy, że kilkusettysięczne? Akurat. Tylko proszę, darujmy sobie przykłady bezdomnych popełniających drobne przestępstwa po to, żeby na zimę znaleźć się za kratami. Oni naprawdę już nie mogą się niżej stoczyć i nie mają nic do stracenia.

W cywilizowanym państwie w naszej części świata ludzi wsadza się do więzień, i to stopniując karę zależnie od charakteru przestępstwa, okoliczności łagodzących i tego, jak rokują, a nie linczuje, wiesza w majestacie prawa albo wysyła na roboty ponad siły. Tak jest i tak będzie, i żaden oszołom tego nie zmieni, nawet jeśli zdobędzie większość konstytucyjną. Kara śmierci nie wróci choćby nie wiem co i każdemu Ziobrze rura zmięknie, gdy tylko stanie w obliczu konsekwencji, czy to politycznych, czy finansowych. Im bardziej cywilizowane państwo, tym bardziej stawia na resocjalizację i tym lepiej na tym wychodzi. My, a jakże, wolimy w imię zemsty, fałszywie pojętej sprawiedliwości i ułudy bezpieczeństwa, a wbrew wszelkim statystykom, podcinać gałąź, na której siedzimy.

Tak czy inaczej, winnych, ani tym bardziej podejrzanych, nie wieszamy i nic się tu w przewidywalnej przyszłości nie zmieni, więc pozostawmy na boku kwestię „państwo prawa a oczekiwania społeczne” i zajmijmy się inną: jak dotkliwą karą jest więzienie.

A z pewnością jest wyjątkowo dotkliwą. Nie wiem, jak można nie doceniać tego, jaką wartością jest wolność. Jeden z niedawno straconych w USA więźniów powiedział na krótko przed egzekucją, że naprawdę ma szczęście i że jeszcze „ci idioci” (społeczeństwo domagające się kary śmierci) nie zdążyli się zorientować, jak duże. Owszem, z reguły skazańcy walczą do ostatniej chwili, ale powoduje nimi raczej strach przed śmiercią oraz instynkt samozachowawczy. Niektórzy jednak wieszają się w celach.

Kara więzienia oznacza upodlenie, którego nawet nie umiem sobie wyobrazić. Jeść na komendę, spacerować na komendę, niekiedy pod siatką, prysznic – najczęściej raz w tygodniu – na komendę. Wczasy w ciepełku na koszt podatnika, co? No po prostu jak ślepy o kolorach…

Wolność jest wszystkim. Całe pokolenia o nią walczyły i za nią ginęły, a dziś dobrowolnie z niej rezygnujemy w imię bezpieczeństwa, żeby zmniejszyć ryzyko śmierci w zamachu z jednego do dziesięciu milionów do jednego do miliona albo coś w ten deseń. A władza uwielbia kontrolę. „Ciemny lud wszystko kupi”.

WYBRANE WPISY