STILUS FRACTUS

Facet i zima, czyli konserwacja wyrobów skórzanych

Jaki krem na zimę dla mężczyzn (z filtrem, bezzapachowy, niebielący, w rozsądnej cenie) będzie najlepszy?

Facet, myśl sobie, co tylko chcesz, ale jeśli traktujesz swoją skórę jak wyrób skórzany i uważasz, że to takie męskie, to wiedz, że cała ta zabawa z kremami, łącznie z masażem okolic oczu, zajmie ci mniej czasu niż pielęgnacja zarostu według współczesnych standardów.

Wiadomo: ultrafiolet rozwala kolagen i sprzyja zmianom nowotworowym, a mróz i wiatr wysuszają skórę, co tak samo sprzyja zmarszczkom, a przy okazji rozsadza naczynka. Na pękające naczynka są osobne kremy (w tym bezzapachowe), na ostre słońce też (w tym bezzapachowe), dzisiaj będzie o tych wyłącznie na mróz.

BEZ ŚCIEMY, BEZ ZAPACHU, BEZ BIELENIA, CZYLI CZEGO ZABRAKŁO

Nigdy nie używałem kosmetyków przeznaczonych specjalnie dla mężczyzn. Nie widziałem sensu, skoro w zbliżonej, a częściej wręcz kilkukrotnie niższej, cenie mogę mieć coś bezzapachowego, co ponadto nie podrażni mi oczu. A o takie podrażnienie całkiem łatwo, więc teoretycznie im bardziej bezwonny produkt, tym lepiej.

Na przykład krem na zimę Flosleku ma wyraźny i zdecydowanie zbyt słodki zapach i nawet nie muszę smarować nim skóry bezpośrednio pod oczami, żeby od razu zaczęły mnie piec. Zimowy Dermosan pachnie w miarę neutralnie, ale tylko w miarę i też za bardzo, chociaż oczu mi nie podrażnia. Jest przy tym dla mnie za lekki i trochę bieli (za sprawą użycia dwutlenku tytanu w roli filtra mineralnego UV). Supertłuste kremy dla dzieci też są mało uniwersalne, bo albo nie mają filtra, albo są po prostu za tłuste, albo mają, owszem, filtry, ale mineralne, które bielą. Do tego niektóre zbyt mocno pachną (przykładem Nivea z serii „baby”: niby dla dzieci już od pierwszego roku życia, ale podrażnia mi oczy, i to nawet jeśli ominę ich okolicę). Specyfiki dla alpinistów nas nie interesują, bo w nich wygląda się już naprawdę niewyjściowo.

CZY BĘDĘ SIĘ PO TYM ŚWIECIĆ?

Trochę tak, wiadomo, ale na przykład mnie nos nawet bez kremu świeci się bardziej od policzków pokrytych średnio tłustym kremem na zimę, gdy ten już się wchłonie. Możesz spróbować rozprowadzić na dłoniach bardzo cienką, prawie niewidoczną warstwę zasypki alantanowej, a następnie, po kilku minutach od wchłonięcia się kremu, dotknąć nimi twarzy, tak żeby zlikwidować świecenie. Po zasypce nie powinno być śladu, więc to żadne pudrowanie. Zawsze możesz tak zrobić tylko na nosie. Problemem jest to, że mogą na tym ucierpieć przeciwsłoneczne filtry chemiczne, a dokładniej jeden: butyl methoxydibenzoylmethane (zawierają go wszystkie uwzględnione w tym zestawieniu kremy z filtrem; na szczęście mają też w składzie inne), chociaż nie wiem, czy przy tak śladowej ilości talku w ogóle ma to znaczenie. Z drugiej strony nieporównanie stabilniejsze filtry mineralne mają tę wadę, że bielą. W ostateczności na miasto zabezpieczysz się mniej niż przed wyjściem na narty, lepszy rydz niż nic. Zresztą moim zdaniem lepiej się trochę świecić, niż straszyć poszarzałą, wysuszoną, pokrytą pękniętymi naczynkami facjatą, a nie każdy ma naturalnie nawilżoną i natłuszczoną, łatwo opalającą się cerę bez rozszerzonych naczynek tuż pod powierzchnią.

NA ILE WYSTARCZY?

To już zależy głównie od konsystencji, rodzaju cery, warunków i tego, ile nałożysz. Kremy, które ostatnio porównywałem, wystarczały mi na 2–5 godzin; po tym czasie widać i czuć, że dość sucha skóra na policzkach domaga się odnowienia ochrony. Na słonecznym stoku krem i tak trzeba regularnie nakładać, zwłaszcza jeśli ma tylko filtry chemiczne (to te niebielące).

Oto propozycje bezzapachowych lub prawie bezzapachowych kremów na zimę w różnych, ale przyzwoitych, cenach, które udało mi się porównać i które wydały się odpowiednie dla faceta. Żadnych wynalazków za 100 i więcej złotych za 50-mililitrową tubkę, a nawet o połowę tańszych.

Jaki krem na zimę dla mężczyzn (z filtrem, bezzapachowy, niebielący)
Kliknij, żeby powiększyć

PHARMACERIS

(„krem ochronny na zimę”, SPF 20)

Najdroższy w stawce (na Ceneo.pl od 31 zł za 50 ml). Nie podrażnia mi spojówek, nawet nałożony na skórę wokół oczu. Średnio gęsty, dobrze się rozsmarowuje. Zapewnia SPF 20 (wskaźnik ochrony przed UVA nieznany). Nie bieli po wchłonięciu.

EMOLIUM

(„krem ochronny na wiatr i mróz”, SPF 20)

Względnie tani w przeliczeniu na pojemność (na Ceneo.pl od 18 zł za 75 ml). Ma w składzie substancję zapachową, ale zapach jest raczej, nazwijmy to tak, techniczny niż słodki i bardzo szybko się ulatnia. Dla faceta zdecydowanie neutralny. Krem ma średnio gęstą konsystencję, zbliżoną do produktu Pharmaceris, i podobnie się rozsmarowuje. Też nie podrażnia mi oczu. Zapewnia SPF 20 (wskaźnik ochrony przed UVA nieznany). Nie bieli po wchłonięciu.

IWOSTIN SENSITIA

(„krem ochronny z lipidami na zimę”, SPF 15, UVA 8)

Dość drogi (na Ceneo.pl od 28 zł za 50 ml). Ma trochę słabszy filtr SPF (15), ale tylko w tym przypadku producent podaje współczynnik ochrony przed UVA (8), chociaż nie jest jasne, jaka to dokładnie wartość (zapewne PPD). W pełni bezzapachowy. Średnio gęsty, zbliżony pod tym względem do kremów Pharmaceris i Emolium, podobnie łatwo się rozsmarowuje. Zostawia na skórze cienki, jakby woskowy film, ale efekt jest ledwie widoczny i moim zdaniem nie wygląda ani trochę sztucznie. Nie bieli po wchłonięciu.

AA

(„krem ochronny do twarzy”, SPF 20)

Dość tani (na Ceneo.pl od 13 zł za 50 ml). Zapewnia SPF 20 (wskaźnik ochrony przed UVA nieznany). Bardzo dziwnie się rozsmarowuje: najpierw się ciągnie, a zaraz potem człowiek ma wrażenie, że z kremu wydziela się woda. Chyba najlżejszy w całej stawce, więc raczej nie na narty ani silny mroźny wiatr. Zapach niby jest, ale minimalny i z punktu widzenia faceta raczej neutralny. Nie bieli po wchłonięciu.

DERMEDIC LINUM

(„lipidowy krem ochronny, skóra sucha, bardzo sucha i atopowa”)

Całkiem opłacalny (na Ceneo.pl od 16 zł za 50 ml). Jedyny w stawce pozbawiony filtrów przeciwsłonecznych, przeznaczony zwłaszcza dla osób mających problemy z atopowym zapaleniem skóry. Dość gęsty (podobnie jak Pharmaceris, Emolium i Iwostin), bardzo dobrze się rozsmarowuje, nie podrażnia mi oczu. Brak filtrów, substancji zapachowych i w ogóle oszczędna, hipoalergiczna formuła sprawiają, że to dobry wybór na wieczór i na noc. Nie bieli po wchłonięciu.

CZY JEST RÓŻNICA?

Ja w codziennym użytkowaniu nie widzę większych różnic między kremem Pharmaceris, którego używam od lat, a Iwostinem i Emolium. Z tych praktycznych to jedynie wspomniany, raczej dość „techniczny”, zapach Emolium przez pierwszych kilkadziesiąt sekund (a później już tylko śladowy) i ledwie widoczny film, który pozostawia Iwostin (nie mylić z bieleniem). Wiadomo, zawsze może się zdarzyć nadwrażliwość na jeden ze składników albo konkretną kompozycję zapachową, nawet jeśli jest prawie niewyczuwalna. Wszystkie trzy mają zbliżoną konsystencję i podobnie się rozsmarowują. Różnica w cenie w przeliczeniu na wagę jest bardzo duża, więc jeśli musisz oszczędzać, a nie przeszkadza ci (albo twojej dziewczynie) ledwie wyczuwalny zapach, wybór jest prosty: Emolium. Bliżej zainteresować się Iwostinem każe mi to, że wprawdzie wskaźnik SPF jest trochę niższy, ale producent podaje też wskaźnik ochrony UVA, co może oznaczać, że jest on lepszy niż w produktach konkurencji. Postaram się podpytać.

Dość tani Oceanic (AA) prawie nie pachnie, mimo że ma w składzie kompozycję zapachową, i nie bieli po wchłonięciu, ale jest wyraźnie lżejszy (a ja mam zdecydowanie nietłustą cerę) i rozsmarowuje się w mało przyjemny sposób, więc też nie widzę powodu, żeby kupić jeszcze jedno opakowanie. Chociaż może nada się na nos i czoło na dni, gdy nie potrzeba czapki.

A gdy zajdzie słońce, być może najlepszym wyborem będzie Dermedic. Na razie nie znam nic lepszego dla suchej i wrażliwej skóry w rozsądnej cenie. Przed następną zimą spróbuję odkryć coś jeszcze.

No i nie zapomnij o czymś na usta. Oczywiście z filtrem i bezzapachowym. To nie szminka i największy twardziel wymięka, gdy mu na mrozie krew zaczyna lecieć.

WYBRANE WPISY
Tagged in:, ,