STILUS FRACTUS

Po zamachach we Francji

Stało się to, co nieuniknione. Kolejne zamachy, kolejne ofiary, ponownie histeria… Znowu politycy zaproponują dalsze ograniczanie swobód obywatelskich w imię ułudy bezpieczeństwa, lud przyklaśnie, a terroryści będą robić swoje, bo nikt ich nie podsłucha, choćby wiedział, kogo podsłuchiwać. Kontrola poczty elektronicznej w dobie szyfrów nie do złamania? Litości…

Zamachy zawsze będą i lepiej się do tego przyzwyczajcie. Nie zbudujemy muru dookoła Europy, nie wszczepimy wszystkim czipów, nie wprowadzimy kontroli w miejskich autobusach i tramwajach takiej jak na lotniskach. A nawet gdyby tak zrobiono, to będą strzelać do przejeżdżających pojazdów albo przechodniów, na jedno wyjdzie. I jak to ktoś wczoraj napisał, „na samotne wilki trudno znaleźć sposób, bo żeby wygarnąć w knajpie z kałasznikowa, nie trzeba się szkolić w Syrii”. Broń zawsze się znajdzie, jeśli nie giwera, to maczeta albo bomba własnej konstrukcji, zawsze też można wykoleić pociąg kawałkiem betonu. Zamachy mogą być co najwyżej mniej zorganizowane.

OGRANICZANIE SWOBÓD ZABIERZE WOLNOŚĆ, A NIC NIE DA

Podsłuchy? Są telefony na nierejestrowaną kartę, do tego inwigilacja oparta na wychwytywaniu słów kluczowych, jak się niedawno okazało, przerasta możliwości nawet NSA, to po prostu jeden bezużyteczny szum. Wprowadzi się obowiązek rejestracji kart, jak ostatnio w Pakistanie, to tamci będą używać w roamingu kart kupionych w innych krajach. Zlikwiduje się roaming dla niezarejestrowanych kart, tamci będą używać kradzionych. W ostateczności pozostanie coraz powszechniejsze szyfrowanie mejli, a mejle w dobie smartfonów są równie poręczne jak SMS-y.

Emigranci będą przybywali do Europy i nie wszystkich da się odesłać, kropka. Nie można nie ratować ich na morzu, nie można pozostawić na śmierć głodową i nie można do nich strzelać, a przynajmniej nikt zdrowy na umyśle, kto ma w sobie choć resztki człowieczeństwa, nie będzie się tego domagał. Można by ich co najwyżej trzymać do końca życia w pilnie strzeżonych obozach, ale czy naprawdę chcielibyście tego w Europie? Kolejne obozy dla setek tysięcy ludzi? Nie chciałbym żyć w zasiekach i w totalnej inwigilacji, życie naprawdę nie jest aż tak cenne. Całe pokolenia ginęły za wolność, za wartości, dla których chyba warto zrezygnować z tej odrobiny bezpieczeństwa więcej.

Tak, odrobiny. Żadne bowiem kontrole ani obozy nie powstrzymają tych, którzy chcą się przedrzeć, by siać terror, tak jak Amerykanie nie umieją powstrzymać napływu nielegalnych emigrantów i narkotyków przez granicę z Meksykiem. Jest taka scena w filmie Sicario, w której Josh Brolin mówi do Emily Blunt, że dopóki ktoś „nie przekona 20 procent społeczeństwa, by nie paliło i nie wciągało tego gówna, jedyne, na co można liczyć, to porządek” (chodziło o monopol jednego kartelu).

Jedyny sposób, by ograniczyć (!) radykalizm w granicach Europy, to integrować. Może i większość faktycznie nie chce integracji, nie wiem, ale myślę, że to od niej zależy, czy potencjalni terroryści będą mogli się czuć bezpiecznie w swoich enklawach czy nie. Bo w dotarciu tam, gdzie zechcą, nikt im, powtórzę, nie przeszkodzi. A przyzwolenie dla radykalizmu bierze się przede wszystkim z braku perspektyw. Tymczasem czytam, jak to we Francji ktoś, kto przyzna się podczas rekrutacji, że jest muzułmaninem (lub tylko ma niewłaściwie brzmiące nazwisko), ma czterokrotnie mniejsze szanse na pracę. No to dalej podcinajcie gałąź, na której siedzicie, i jak dzieci zasłaniajcie oczy, myśląc, że to, czego nie widać, nie istnieje, i bardziej bojąc się tego, co medialne, zamiast tego, co statystycznie realne.

GRASZ W LOTTO? TO WIELE WYJAŚNIA

Bo pewnie nawet w Izraelu śmierć w zamachu grozi ci tak bardzo jak wygrana w lotto. Dotąd szóstkę w Polsce trafiły tysiące osób, podczas największych kumulacji do kolektur ustawiają się kolejki, ludzie sprawdzają kupony przed telewizorem z wypiekami na twarzy, a przecież nikt, kto twardo stąpa po ziemi, nie traci na to kasy, a na pewno nie częściej niż raz na ruski rok. Swego czasu NASA obliczyła prawdopodobieństwo, że stacja Skylab spadnie komuś na głowę, na 1 do 152, a prawdopodobieństwo, że będzie to konkretna osoba – na 1 do 600 miliardów. Tymczasem na Filipinach wybuchła taka panika, że prezydent musiał uspokajać tłumy w telewizji.

Nie zdziwiłbym się, gdyby to właśnie gracze lotto najbardziej bali się terrorystów, to chyba to samo zjawisko.

WYBRANE WPISY