STILUS FRACTUS

Hamowanie przednim hamulcem na różnych nawierzchniach – z blokadą koła i bez

Po wcześniejszym wpisie na blogu o tym, dlaczego zasadniczo do hamowania należy używać przedniego hamulca lub obu, zależnie od sytuacji i warunków, pojawiły się między innymi głosy o tym, że zablokowanie koła, zwłaszcza przy takiej a takiej prędkości, oznacza lot przez kierownicę albo mocny ześlizg w bok. Nagrałem więc w 60 kl./sek. trzy hamowania z prędkości co najmniej 35 km/godz.: na asfalcie z pełną modulacją, na ubitej ziemi z pełną modulacją i na tej samej parkowej ścieżce z chwilowym zablokowaniem przedniego koła na początku hamowania i pod koniec. (Uzupełniłem wcześniejszy wpis o to nowe wideo).

Najpierw asfalt z pełną modulacją, potem mocno ubita ziemia, też bez blokowania przedniego koła, a na koniec ta sama nawierzchnia, ale już z dwukrotnym chwilowym zablokowaniem koła, na początku hamowania i pod koniec

Bez trudu mogę zablokować jednym palcem przednie koło na nieasfaltowej powierzchni i nic złego wtedy się nie dzieje: wystarczy momentalnie zmniejszyć nacisk, by uniknąć poślizgu, a blokada rąk w łokciach wystarcza, by nie fiknąć przez kierownicę.

Oczywiście, trzeba działać szybko, bo wpaść w poślizg jest równie łatwo jak tego uniknąć.

Mam w planach próbę zablokowania przedniego koła na suchym asfalcie, ale chyba będę musiał nieco zmienić zagospodarowanie kierownicy, bo teraz efektywnie mogę hamować tylko jednym palcem, a hamulec to tylko podstawowy hydrauliczny Deore z 16-centymetrową tarczą. Poza tym nie zamierzam niepotrzebnie ryzykować, więc pewnie spróbuję z materacem, a to już zajmie trochę czasu.

Ale mam duże wątpliwości, czy taki test ma jakiś praktyczny sens. Jak widać na zapisie pierwszego hamowania, na asfalcie można się zatrzymać naprawdę efektywnie bez blokowania koła.

WYBRANE WPISY
Tagged in:, ,