STILUS FRACTUS

Facet bez spodni i w skarpetkach

Widziałem w życiu parę pornoli i zdarzało się, że facet robił swoje w samych skarpetkach. Nie, to nie była żadna nisza dla dewiantów, to chyba naprawdę miało być podniecające…

Serio, wolałbym się przeziębić, niż wystąpić w samych skarpetkach, przed kamerą czy nie. To wygląda źle, głupio i po prostu aseksualnie, także poza sypialnią. Pół biedy, jeśli taki Will Smith ucieka w ten sposób we „Wrogu publicznym” przed cynglami NSA: gość jest wysoki, świetnie zbudowany, mało zarośnięty i naturalnie opalony, ale większość naprawdę przez te skarpetki bardzo dużo traci, choćby dlatego, że optycznie zniekształcają sylwetkę.

Inni paradują w samych majtach i skarpetkach po mieszkaniu, nawet jeśli nie są sami, a do tego z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu normą jest to, że najpierw zakłada się skarpetki, a dopiero potem spodnie. Robią tak nawet różne Brady Pitty w filmach.

Człowiek, zwłaszcza mężczyzna, zawsze lepiej wygląda z gołymi stopami – w butach czy bez butów, w długich spodniach czy krótkich, w spodniach czy bez spodni. Jasne, do garnituru trzeba, ale zacznijmy od tego, że w garniturze, przynajmniej w pozycji siedzącej, tak czy inaczej sporo się traci. Może jeszcze zniósłbym na sobie skarpetki w długich szortach (byle minimalistyczne) i sportowych lub górskich butach. Poza tym jednak, jeśli naprawdę nie muszę, po prostu unikam ich jak ognia lub zakładam długie spodnie. Swoją drogą, na lato długie lniane znacznie lepiej się nadają od krótkich bawełnianych. Oczywiście – do sandałów. I bez skarpetek, wiadomo.

Tak właśnie człowiek dziadzieje – przez nawarstwienie drobiazgów. Coraz częściej przestaje zakładać spodnie do śniadania przed prysznicem, to i rosnący brzuch coraz mniej go razi. I włosy w nosie. I tak dalej.

WYBRANE WPISY
Tagged in:,