STILUS FRACTUS

„Dziewczyna nie pozwala mi grać”

Sądząc po podpowiedziach Google’a, fraza „dziewczyna nie pozwala mi grać” i podobne są dość często wpisywane. Sorry, dziewczyny, ale często to jak ze ślepym o kolorach, pogódźcie się z tym.

Jasne, jeżeli facet woli gry od ciebie, to masz problem. On też ma problem. Ale w sytuacji gdy co drugi, trzeci wieczór chciałby przynajmniej w części spędzić przed monitorem, a ty się buntujesz, to sorry, ale masz dwa problemy, bo to z tobą coś jest nie tak.

Nigdy nie grałaś przynajmniej w najfajniejsze RPG-i? To po prostu nie wiesz, o co kaman. Chociaż jeśli odlatujesz w książkach, powinnaś zrozumieć.

Ja najwięcej nocy zarwałem przy dwóch pierwszych „Gothicach” i pierwszym „Deus Exie”, niewiele mniej przy pierwszych częściach „Unreala” i „Half-life’a”. Pewnie zarywałbym je także przy dwóch pierwszych „Falloutach”, nowszych „GTA”, a przede wszystkim „Stalkerach”, gdybym nie ogrywał ich w czasie, kiedy już musiałem zarabiać na wpatrywaniu się w tekst przez wiele godzin dziennie.

Jednych bardziej wciąga wirtualna rywalizacja, innych – wirtualny świat. Pierwsi kiedyś graliby w kości albo pokera, drudzy czytaliby powieści kryminalne albo fantastyczne.

Zdradzę wam sekret: komputerowe RPG-i są jak powieści kryminalne, tylko bardziej wciągające. A przecież z tego, że twój facet wieczorami czyta, nie robiłabyś problemu, prawda?

I będą wciągać coraz bardziej, bo mamy już wirtualną rzeczywistość pełną gębą, a do tego realistyczne giwery z czujnikami ruchu i wielokierunkowe „bieżnie”, takie jak Virtuix Omni, Vue VR, Momo VR, Kat walk i Cyberith.

Dopóki gość nie przestanie czytać i nie zacznie cofać się w rozwoju – same zalety.

A facet potrzebuje azylu – w grze, nad żołnierzykami, w knajpie. I fantazji. Ja uciekam w nie na okrągło – im mniej gram, tym częściej. Prowadzę do boju zastępy obrońców Narni, uwalniam pannę w obozie terrorystów w Maroku, innym razem oglądam po raz kolejny jakiś film i wcielam się w postać głównego bohatera. Ula śmieje się ze mnie, że właśnie dlatego tak lubię „Bondy”. W grach jednak zatopić się najłatwiej.

Potrzebujemy też fantastycznych światów w grach komputerowych, rozrywek przy piwie z kolegami, a czasem adrenaliny. Elektryczna kolejka to nie dziecinada, gry komputerowe to nie dziecinada, a jeśli mecz, to i piwo. A jak jest piwo, to się pije, odwieczne prawo natury, pani kierowniczko. Jeśli baba nie rozumie, jak można tracić czas na oglądanie sportu, to jej problem, bo właśnie nie rozumie. Ja też nie rozumiem, ale ja niczego nikomu nie zabraniam, po prostu idę do kina. Jeśli baba nie rozumie, jak można tracić czas na gry, jej problem, bo właśnie nie rozumie, pewnie nawet nie próbowała albo nie wyszła poza „Robot Unicorn Attack”.

Z wpisu „Bo żona mi nie pozwala…”.

Gdyby ktoś dostosował „Stalkery” do gogli i bieżni VR, pewnie olałbym na rok skoki ze spadochronem, żeby tylko kupić taki zestaw i jeszcze raz to wszystko przejść, najlepiej z jakimś utrudniającym życie modem w rodzaju „Misery”. I właśnie czytam, że ktoś pracuje nad przeniesieniem ich na CryEngine:

Przemysł pornograficzny też jest zachwycony. A przyjdzie moment, i to już niedługo, że wirtualny seks wielu wyda się niewiele gorszy od tego w realu, więc może nie buntujcie się za bardzo.

WYBRANE WPISY