STILUS FRACTUS

Dlaczego nie oglądam seriali

Od wielu lat nie oglądam telewizji i obecnie nie mam w domu telewizora, ale był czas, gdy zdarzało mi się regularnie włączać jakiś serial. Z czasem jednak pomyślałem: po co się skazywać na siadanie o określonej godzinie, żeby się dowiedzieć, co… scenarzysta akurat wymyśli?

Owszem, teraz jest o tyle prościej, że postęp techniczny pozwala rejestrować audycje i oglądać je w internecie, jednak kilkanaście lat temu nie było takich możliwości. Tak czy inaczej, wciąż wszystko sprowadza się do pytania: co tym razem przyjdzie do głowy twórcom.

Uwielbiam kino, chodzę tam średnio dwa razy w tygodniu, ale nie wyobrażam sobie, żebym mógł się zaangażować w śledzenie czegokolwiek, co zajmuje więcej niż 2–3 godziny, jakkolwiek dobre by to było. Do kina idę, kiedy chcę, wiedząc, że nic mnie nie rozproszy, z nastawieniem, że w tym czasie całkowicie się wyłączę. Jest mi o wiele łatwiej zaangażować się w fabułę, nawet jeśli należę do tych, którzy nigdy do końca nie zapominają, że to tylko film.

Do tego akcja seriali ciągnie się niekiedy przez kolejne sezony i w gruncie rzeczy człowiek nie wie, czy po pierwszym pozna wyjaśnienie, na które czekał przez kilkanaście, kilkadziesiąt tygodni.

Nawet gdybym umiał oglądać seriale w taki sam sposób jak filmy, byłoby mi szkoda czasu.

WYBRANE WPISY
Tagged in:, , ,
  • Marcin Brzozowski

    Zamiast marudzić obejrzyj Breaking Bad. Serio. Ja jestem kinem, przynajmniej tym amerykańskim, zawiedziony. Mam wrażenie, że od jakichś 10 lat, a może i więcej, cała para idzie w seriale. Scenariusze, aktorstwo, dialogi – wszystko tutaj jest dopracowane, postacie – wielowymiarowe. OK, często jest tak, że niestety twórcy zachłystują się popularnością i przeciągają… Ale pamiętaj też, że sporo dzisiejszych seriali jest kręconych tak, że do ogarnięcia głównego wątku fabularnego, tego który spaja całość wystarczy dwulinijkowe streszczenie, a każe 40 minut to małe filmowe arcydziełko. Wyjątek to Breaking Bad – spójny i równy od początku do końca – pierwszy sezon ma 7 odcinków chyba, pozostałe po 12. W całym tym zbiorze są tylko dwa niepotrzebne odcinki, w pozostałych ważna jest każda minuta. Do tego stopnia, że Sir Anthony Hopkins, obejrzawszy hurtem całość wysmarował list pochwalny do ekipy i aktora, który grał rolę główną. Serio, polecam nawet, jeśli nie lubisz seriali 🙂

    • Wojtek Żuchowski

      Choćbym chciał, nie dałbym rady. Ze sto razy w roku jestem w kinie, a dodatkowo to, co przegapię, oglądam w domu.