STILUS FRACTUS

Dlaczego nie oglądam seriali

Od wielu lat nie oglądam telewizji i obecnie nie mam w domu telewizora, ale był czas, gdy zdarzało mi się regularnie włączać jakiś serial. Z czasem jednak pomyślałem: po co się skazywać na siadanie o określonej godzinie, żeby się dowiedzieć, co… scenarzysta akurat wymyśli?

Owszem, teraz jest o tyle prościej, że postęp techniczny pozwala rejestrować audycje i oglądać je w internecie, jednak kilkanaście lat temu nie było takich możliwości. Tak czy inaczej, wciąż wszystko sprowadza się do pytania: co tym razem przyjdzie do głowy twórcom.

Uwielbiam kino, chodzę tam średnio dwa razy w tygodniu, ale nie wyobrażam sobie, żebym mógł się zaangażować w śledzenie czegokolwiek, co zajmuje więcej niż 2–3 godziny, jakkolwiek dobre by to było. Do kina idę, kiedy chcę, wiedząc, że nic mnie nie rozproszy, z nastawieniem, że w tym czasie całkowicie się wyłączę. Jest mi o wiele łatwiej zaangażować się w fabułę, nawet jeśli należę do tych, którzy nigdy do końca nie zapominają, że to tylko film.

Do tego akcja seriali ciągnie się niekiedy przez kolejne sezony i w gruncie rzeczy człowiek nie wie, czy po pierwszym pozna wyjaśnienie, na które czekał przez kilkanaście, kilkadziesiąt tygodni.

Nawet gdybym umiał oglądać seriale w taki sam sposób jak filmy, byłoby mi szkoda czasu.

WYBRANE WPISY
Tagged in:, , ,