STILUS FRACTUS

Mądrości z kolorowych pisemek

Różne kolorowe pisemka raz po raz powtarzają te same bzdury na temat żywienia i ogólnie fizjologii, najwyraźniej jedno za drugim, przy okazji myląc kalorie z kilokaloriami. Oto wybór.

Strefa spalania tłuszczu

To chyba najczęściej powtarzany mit. Ktoś kiedyś czegoś nie zrozumiał, przeinaczył… Teraz kolejne pokolenia Kasi z „Popcornu” doradzają czytelnikom, by trenując, nie przekraczali granic tak zwanej strefy spalania tłuszczu. Że niby większe tempo na przykład biegu spowoduje skutek odwrotny od zamierzonego.

Faktycznie, wraz ze wzrostem intensywności udział tłuszczów w przemianach energetycznych stopniowo (!) maleje, ale od kiedy to chudnie się od procentów, a nie dzięki wydatkowi energetycznemu mierzonemu w kaloriach? Jeśli możesz bez szkody dla długości i regularności treningu oraz zdrowia biegać szybciej, więcej tkanki tłuszczowej spalisz, jeśli będziesz biegać szybciej. I nie chodzi nawet o to, że 50 procent od 150 to więcej niż 60 procent od 100, ani o to, że im intensywniejszy trening, tym większe potreningowe pobudzenie metabolizmu. Po prostu nie ma większego znaczenia, jaką energię spalisz podczas treningu i po nim. Kalorie z pożywienia w coś pójdą: albo w odnowę glikogenu mięśniowego, albo bezpośrednio w przemiany energetyczne, albo – jeśli w dziennym bilansie będzie ich zbyt dużo – także w tkankę tłuszczową.

Wolne bieganie ma, owszem, tę zaletę, że pozwala trenować dłużej, częściej, przyjemniej, przy mniejszym ryzyku kontuzji, przetrenowania i zniechęcenia, co na dłuższą metę jest skuteczne. Jednak zwalnianie na siłę wyłącznie po to, by zwiększyć udział tłuszczów w przemianach energetycznych, z punktu widzenia kogoś, kto chce jedynie schudnąć, nie ma sensu.

Dopiero odpowiednio długi trening spala tkankę tłuszczową

Następny przykład przeinaczenia wyników oryginalnego badania. Faktycznie z czasem udział tłuszczów w przemianach energetycznych rośnie, ale ponownie: liczy się przede wszystkim całkowity wydatek energetyczny. Jeśli spalisz prawie cały glikogen mięśniowy, to organizm tak czy inaczej będzie musiał go odnowić. Nadmiar kalorii w jadłospisie pójdzie w tkankę tłuszczową, niedobór zostanie z niej uzupełniony. Nie bez powodu tak skuteczny jest ultrakrótki i ultraintensywny trening typu HIIT.

Wzór na tętno maksymalne

Klasyka. Tak zwane wzory na tętno maksymalne, na przykład 220 minus wiek, nigdy nie miały służyć do określania tętna maksymalnego. Ich jedynym celem jest określenie średniego tętna maksymalnego w populacji. Taki wzór mówi tylko tyle, że statystyczny 35-latek osiąga 185 uderzeń na minutę. Statystyczny, czyli jeden osiąga 210, inny – 160. Tak, to realistyczne wartości, zresztą sam jestem najlepszym przykładem. Co więcej, tętno wcale nie musi spadać w tempie jeden na rok. U niektórych bardzo długo prawie się nie zmienia, u innych spada szybciej, niż sugeruje średnia. Co ciekawe, funkcje określania tętna maksymalnego mają także pulsometry, ale podejrzewam, że tylko z jednego powodu: klient oczekuje, konkurencja ma, my też musimy mieć. Błędne koło.

Zakwasy

Tak zwane zakwasy, co udowodniono już kilka dekad temu, nie mają nic wspólnego z kwasem mlekowym. To po prostu mikrouszkodzenia tkanki mięśniowej i wywołany nimi stan zapalny. Między innymi dlatego Małysz „miał zakwasy” po twardym lądowaniu. To dlatego po dłuższej przerwie w treningach nawet krótki trucht kończy się wielodniową bolesnością, a dwie godziny pedałowania – nie.

Niektóre pokarmy więcej energii spalają, niż dostarczają

Najczęściej chyba można przeczytać w tym kontekście o grejpfrutach. Nie mogę się w tym miejscu podeprzeć jakąkolwiek podstawą naukową, ale wystarczy zadać proste pytanie: czy jeśli będę jadł wyłącznie grejpfruty, zagłodzę się szybciej niż wtedy, gdy nie będę jadł nic? Moim zdaniem absurd.

Zmęczenie nadnerczy (niekiedy „adrenalinowe”)

Jakiś lekarz postawił tezę dotyczącą zjawiska, które nazwał adrenal fatigue. Po pierwsze, skończyło się na tezie jednego lekarza, której dotąd nie udało się potwierdzić, choć dała początek, a jakże, dużej liczbie suplementów. Po drugie, nie zmęczenie adrenalinowe, ale właśnie zmęczenie nadnerczy.

Jadłospis a grupa krwi

Następny przykład niepotwierdzonej tezy jednego lekarza, wysnutej na podstawie hipotetycznych założeń, która weszła w obieg mądrości głoszonych w kolorowej prasie. Na razie wciąż w jednym rzędzie z setkami diet cudów.

To lub tamto nie tuczy

Jeśli kolację popijesz piwem, to wiadomo, że dostarczysz sobie więcej kalorii niż wtedy, gdy napijesz się wody. Gadanie, że to nie alkohol tuczy, tylko to, do czego go pijemy, to tak, jakby powiedzieć, że cukier nie tuczy, jeśli będzie używany oszczędnie.

Nie jedz kolacji po tej lub po tej godzinie

Abstrahując od kwestii, czy jeść na krótko przed snem czy nie, to tak, jakby każdy chodził spać o tej samej godzinie. Najczęściej pada osiemnasta. No dobrze, a ja chodzę spać o drugiej w nocy, i co mi zrobicie? Tyle w temacie.

*

Skąd się to wszystko bierze? Idzie taki do pracy w redakcji, dostaje coś, czym się interesuje albo czym dopiero gotów jest się zainteresować, i ogranicza się do kopiowanej w nieskończoność wiedzy pisemkowo-internetowej, bo kto by siedział w podręcznikach fizjologii albo jakimś Lancecie. Z kolei obowiązkowy konsultant medyczny albo jest tylko na zdjęciu do ozdoby, albo dostaje do oceny teksty w ogromnej większości bardzo dalekie od jego specjalizacji i nie weryfikuje tego, czego nie jest pewien. Sorry, ale takie numery to ja mogę odstawiać u siebie na blogu.

WYBRANE WPISY
Tagged in:, , ,