STILUS FRACTUS

Czy żyjemy w fajnych czasach?

Czy żyjemy w fajnych czasach? Twierdzę, że tak dobrze nie było nigdy i już nigdy nie będzie. Może będzie wygodniej, ale za jaką cenę?

Chyba w każdej epoce ludzie dzielili się na tych, którzy tęsknili za minionym okresem, i tych, którzy twierdzili, że jest lepiej niż kiedykolwiek. Większość jednak zawsze się spodziewała, że świat będzie coraz lepszy. Dziś jednak przeludnienie i postęp techniczny pociągają za sobą zjawiska, które sprawią, że już nigdy nie będzie taki fajnie jak teraz.

Teraz żyjemy wygodnie i w miarę bezpiecznie. Samoloty i samochody pozwalają dojechać względnie szybko niemal wszędzie. Medycyna chroni nas jak nigdy dotąd. Jedzenia nie brakuje. Możemy pracować i komunikować się, nie ruszając się z łóżka. Dostępnych rozrywek mamy więcej, niż możemy skonsumować, i to też bez wychodzenia z domu. Atrakcyjnych sposobów spędzania wolnego czasu jest co niemiara: od kina i gier komputerowych poprzez rower, wspinanie i surfing po skoki spadochronowe i B.A.S.E.

Przy tym w dużej części świata ludzie cieszą się niezwykłymi we współczesnej historii swobodami, wciąż można udać się na urlop z dala od cywilizacji, by odetchnąć od wszechobecnej techniki, a nawet w mieście jako tako odciąć się od nadmiaru bodźców. Nadal trzymamy w domu tradycyjne przedmioty: zestawy hi-fi z drewnianymi kolumnami, papierowe książki, niewirtualne szachownice i bierki.

Jak długo tak będzie?

Będziemy żyć coraz wygodniej, coraz dłużej, coraz bezpieczniej, coraz rzadziej chorując. Niestety – coraz mocniej inwigilowani, coraz mocniej ograniczani, w coraz większym ścisku, w coraz większym szumie informacyjnym.

I coraz bardziej ceniąc coraz dłuższe i bezpieczniejsze życie.

Tak, chciałbym być wolny od starości i śmierci. Nie wierzę w przesądy i wieczne potępienie. Przydałaby mi się możliwość decydowania o swoim życiu w obie strony. Ale czy gdybym zyskał nieśmiertelność, w ogóle wychodziłbym z domu? Czy nie domagałbym się od rządu totalnego bezpieczeństwa?

Gości w wingsuitach lecących tuż nad górskimi stokami zapewne nie podziwialibyśmy w świecie, w którym ludzie dożywaliby w zdrowiu i względnej młodości stu kilkudziesięciu lat, już nie mówiąc o nieśmiertelności. Oni latają między innymi dlatego, że życie jest krótkie i w ogóle niebezpieczne, więc chcą je przeżyć tak intensywnie, jak tylko się da, póki jeszcze mogą. W społeczeństwie dwustulatków albo nieśmiertelnych, nawet gdyby jednak chcieli skakać i mieli gdzie wylądować, pewnie zderzyliby się z wszelkimi możliwymi zakazami. I nie uniknęliby konsekwencji.

Pewnie właśnie tak to się skończy: wyższe kasty będą żyły długo albo wiecznie, narzuciwszy prawa zapewniające im totalne bezpieczeństwo i ograniczając przemieszczanie się do minimum, niższe zaś będą odwalały czarną robotę. A może wszyscy będą żyli w swoich złotych klatkach długo, wygodnie i bezpiecznie, bo pilnowaniem porządku, gaszeniem pożarów, transportem, wytwarzaniem dóbr i tak dalej zajmą się maszyny.

O ile wcześniej nie wykończy nas jakiś nowy wirus. Dopóki jednak wychodzimy z domu i podróżujemy, byle mutacja rozprzestrzeni się na cały świat w ciągu kilkudziesięciu godzin.

WYBRANE WPISY