STILUS FRACTUS

Czy grozi mi kryzys wieku średniego?

Gdy facet zbliża się do czterdziestki, zaczyna się zastanawiać: czy grozi mi kryzys wieku średniego? A może mam go już od czasów studenckich?

No dobra, przyznam się: w wieku 38 lat, gdy kupowałem alkohol, poproszono mnie o dowód. Zastanawiam się, czy nie złożyć tego na karb nie najlepszego wzroku pani ekspedientki i towarzystwa bardzo młodo wyglądającej koleżanki, ale tak czy inaczej po tych kilku sekundach, których potrzebowałem na wyjście z szoku, zaświeciłem plastikiem z nieukrywaną przyjemnością. Jest mi także miło, gdy w kinie pytają się mnie, czy ma być normalny czy ulgowy, a dwudziestoletni barmani nie mówią mi „pan”. Albo ktoś pyta, czy pracuję czy jeszcze studiuję. Z trochę większym dystansem traktuję spojrzenia dziewczyn przed akademikiem politechniki, bo nie wykluczam, że po prostu z jakiegoś powodu dziwnie wyglądam. Na przykład dziwnie chodzę. Albo w ogóle brakuje im ojca, a ja mimo wszystko w chłodnym dziennym świetle uwodzę siwizną.

Z drugiej strony ciężko na to pracowałem. Odżywianie, sporo snu, letnia pięćdziesiątka lub zimowa dwudziestka na ryju (jakkolwiek to brzmi) przed każdym wyjściem, dwa razy dziennie minoksydyl na skórę głowy, takie tam. I oczywiście dużo sportu.

MŁODOŚĆ JEST FAJNA, ALE CZY ODMŁODZI CIĘ PANNA, KTÓRA SZUKA TATUSIA?

Jasne, nie mam nic przeciwko temu, żeby małolaty na mnie leciały. Mam nadzieję, że gdybym akurat był sam, postarałbym się nie wygłupić, zresztą gdy parę lat temu byłem sam, miałem duże opory przed podrywaniem znacznie młodszych panien. No bo co to za radocha, jeśli taka znacznie młodsza panna wie, ile masz lat? Chciałbyś zastąpić jej deficyt ojca czy raczej wolałbyś, żeby pragnęła cię za młodość, nawet jeśli urojoną?

Paradowanie ze znacznie młodszą kobietą nie jest dla mnie obciachem. Jeśli ona potrzebuje tatusia, a ty nie masz nic przeciwko temu, by go zastąpić – w porządku. Jeśli to twoje trofeum, które zdobyłeś władzą, prestiżem i pieniędzmi – spoko, co kto lubi, zazdrosny na pewno nie będę. Jeśli to związek głównie intelektualny – niech będzie. Nie rozumiem tylko ludzi, którzy w ten sposób leczą kryzys wieku średniego. Chciałbyś być jak te starzejące się bohaterki filmu „Raj. Miłość” Seidla, które w tropikach dają się wykorzystywać młodym tubylcom – często jak najbardziej świadomie! – za iluzję pożądania? Za teatr?

Jeśli bardzo musisz, zrób tak, żeby uwodzić młodością, a nie dojrzałością i ewentualnie związanymi z nią atrybutami. Nie, farbowanie włosów i lifting to nie sposób, zresztą zawsze widać.

Z KAŻDYM ROKIEM UPŁYW CZASU PRZYSPIESZA

To znane psychologii zjawisko – i dawno wyjaśnione. Przyczyna jest prosta: maleje pozostała długość życia. Nie tylko przyspiesza subiektywnie postrzegany upływ czasu – człowiek coraz bardziej czuje, całkowicie świadomie, że ma go coraz mniej. Może to ostatnia szansa na gorący romans albo choćby na zalotne spojrzenia studentek? Ostatnia szansa, żeby pobiec maraton? Żeby zrobić trochę masy, którą potem wystarczy utrzymać?

CZY GROZI MI KRYZYS WIEKU ŚREDNIEGO?

U mnie to taka mieszanka wkurzenia na upływ czasu i pogodzenia się z nim. Nie planuję już żadnych nowych romansów i raczej się ich nie spodziewam, nie przejmuję się siwizną, nawet nie mam aż takiego fioła na punkcie formy fizycznej jak wcześniej i od niedawna zacząłem nosić koszule i bardziej eleganckie spodnie, a nie tylko koszulki z długimi rękawami i bojówki. (Jednak chodzę tyle, że po dwudziestu latach musiałem wrócić do adidasów). Nie ciągnie mnie też na imprezy studenckie i pewnie nigdy nie kupię sportowego samochodu. Z drugiej strony – tak, staram się wyglądać jak najmłodziej. Nie folguję sobie za bardzo, żeby nie stracić kaloryfera na brzuchu, i nawet golę się codziennie, mimo że dziewczyna woli mnie z dwudniowym zarostem. Jeśli już kupię samochód, to przynajmniej taki, jaki nie będzie mnie postarzał. Garnitur – nigdy, a już na pewno nie na co dzień.

Chociaż im jestem starszy, tym bardziej ciągnie mnie do różnych fajnych sportów kojarzonych z reklamami biur podróży i prezerwatyw. Nie wiem, może to jednak wyłącznie kwestia uciekającego czasu? Kto nie chciałby przynajmniej spróbować surfingu, windsurfingu i kite’ów? Teraz już nie ma gadki, że jeszcze mam na to całe życie. Spadochrony pewnie by mi nie wystarczyły niezależnie od tego, ile miałbym na to kasy, zresztą czy w ogóle odmładzają? Wiadomo: impreza droga, a niekoniecznie wymagająca fizycznie, to i średnia wieku, jeśli nie liczyć kursantów, raczej wysoka. Popisy w powietrzu i tak widać tylko na wideo, więc opaloną klatą nie poszczuję, zresztą dziewczyn mało, a te, które są, albo są towarzyszące, albo same skaczą. Zwykle więcej ode mnie.

WYBRANE WPISY