STILUS FRACTUS

Nie ruszaj stereo, bo się zrobi kupa

Nie, stereo to nie tylko dwa kanały, a dźwięk wyłącznie ze środka to mono. Stereo lepiej nie poprawiać, bo się robi kupa.

Co jakiś czas czytam w internetach coś w rodzaju: „Dźwięk dochodzi idealnie ze środka, czy tak ma być?”, pamiętam też zachwyty nad funkcją X-Fi Crystalizer, w których również pobrzmiewała pochwała dźwięku „bardziej w centrum”. Czasem nawet można przeczytać, w formie narzekania, że „tylko mono gra idealnie” (czyli ze środka). Tak, mono to z definicji dźwięk dochodzący z jednego punktu.

Wygląda na to, że ludzie naprawdę nie mają pojęcia, czym jest stereo.

Stereo pozwala rozmieścić źródła pozorne nie tylko na całej długości między głośnikami, ale też w różnej odległości od słuchacza. Idealnie ze środka to może dochodzić samotny głos wokalisty, ale już towarzyszącej mu gitary reżyser nagrania nie umieści w tym samym miejscu; jej dźwięk być może będzie też dochodził nieco z tyłu. Fortepian z kolei zostanie zarejestrowany tak, że da się określić to, jak stoi.

To kwestia położenia kolumn i ewentualnie wytłumienia lub rozproszenia odbić. Przy niewłaściwym ustawieniu żadne cyfrowe sztuczki nie pomogą, przy właściwym można tylko popsuć brzmienie. Czy naprawdę samo to, że dźwięk za sprawą jakichś wirtualizacji zdaje się dochodzić z tyłu, to gra warta świeczki? Taki X-Fi Crystalizer faktycznie poprawia dynamikę, której przecież we współczesnych nagraniach często brakuje za sprawą loudness war (choć przy okazji dodaje tyle góry, że komuś, kto na co dzień jej nie podbija, uszy więdną), ale skąd te zachwyty nad większym skupieniem dźwięku pośrodku? I czy warto masakrować barwę wirtualizacją 3D? Żeby słuchać czegoś takiego, chyba trzeba być naprawdę przyzwyczajonym do kiepskiego sprzętu grającego wśród gołych ścian.

WYBRANE WPISY
Tagged in:, ,