STILUS FRACTUS

Serio, po trzeciej w nocy wróciłem z nowego „Greya”

Byłem już na „Ciemniejszej stronie Greya” (Fifty Shades Darker). Serio. Poszedłem na seans, który rozpoczynał się w piątek minutę po północy. Nie licząc reklam, które zawsze omijam. Dziewczynie powiedziałem, że idę na wieczór kawalerski. Cztery razy zacinał się projektor w supernowoczesnym kinie, po czwartym zmienili nam salę. Niestety, nocny mi uciekł, więc także w drugą stronę zasuwałem z buta.

W SUMIE PIERWSZY „GREY” TO CAŁKIEM DOBRY FILM

Trylogii nie czytałem, nawet nie liznąłem. Podobno fatalnie napisana. Liznąłem Coelho i stwierdziłem, że szkoda czasu na zaspokajanie ciekawości (chociaż możliwe, że Coelho nie pomagają tłumacze). Pierwszy film jednak obejrzałem i jakkolwiek byłby absurdalny, wydał mi się całkiem udanym romansidłem. Bez nadmiernych ograniczeń budżetowych, porządnie sfilmowany, zagrany przynajmniej na tyle dobrze, żeby nie razić amatorszczyzną, a z punktu widzenia widza nieanglojęzycznego – nawet nieźle, zwłaszcza jeśli chodzi o Dakotę Johnson, do tego z niebanalną muzyką Danny’ego Elfmana (to ten od Burtona). W każdym razie mówią, że wyraźnie lepszy od książki.

Autorka powieści podobno uparła się, że sama napisze scenariusz do sequela, ostatecznie zajął się tym jej mąż, chyba nieznany jako scenarzysta. No ale w Hollywoodzie zasadniczo trzymają wodolejstwo w ryzach, bo film, zwłaszcza taki, nie może być za długi, a do tego mają swoich script doctorów. Wątpliwości budziło jednak także nazwisko reżysera, który od 10 lat nie nakręcił nic dla kina po fatalnie przyjętym „Perfect Stranger” i wrócił dopiero niedawno w kilkunastu odcinkach „House of Cards”.

Ciemniejsza strona Greya - 50 Shades Darker - recenzja filmu

Dwójka wchodzi na ekrany, a jakże, w okolicach walentynek. Nigdy nie rozumiałem ani idei walentynek, ani powodów, dla których ludzie gotowi są zabić, żeby tylko zdobyć bilety na taki film na 14 lutego (tak, musiałem sprawdzić datę). Żeby się przekonać, jak nudny jest ich związek i o ile bohaterowie są atrakcyjniejsi? W większości przypadków pewnie do tego się to sprowadza. Swoją drogą, Dakoty Johnson w „The Bigger Splash”, w naturalnym świetle, nie poznałem bez ubrania. W ubraniu – też nie od razu.

SZAROŚĆ NIESKALIBROWANA

W Dwójce do głównej historii doszło trochę suspensu, do tego film kończy się tak, że po ostatniej części trylogii można się spodziewać bez mała dreszczowca.

Realizacyjnie film jest bez zarzutu, Johnson talentu nie brakuje, Dorman wydaje się bardziej jednowymiarowy niż sztuczny (po tym, co przed seansem zobaczyłem na zwiastunie nowych „Szybkich i wściekłych” w wykonaniu Dwayne’a Johnsona i Vin Diesela, gotów jestem uznać go za nowego Brando), a naciągnięta Kim Basinger, chociaż straszy botoksem, w gruncie rzeczy pasuje do postaci. Muzyki Elfmana tym razem jest tyle co kot napłakał, ale trzyma poziom. Dobór pozostałych utworów mógłby być lepszy, ale jak na walentynkowe romansidło – jest całkiem niezły.

Ciemniejsza strona Greya - 50 Shades Darker - recenzja filmu

Niestety, seksu jest dwa razy więcej – i po prostu dwa razy za dużo, zwłaszcza że za każdym razem w tle rozbrzmiewa mniej lub bardziej banalny pop. (Muszę przyznać, że uwielbiam tamtą scenę z Jedynki rozgrywającą się do „Bliss” Elfmana). Jednak sadomaso jest pewnie niewiele więcej niż w pierwszym z brzegu żeńskim klasztorze. Zarówno tytuł, jak i jeden z podtytułów trochę wprowadzają w błąd.

W siedmiu, ośmiu scenach film niezamierzenie mnie rozśmieszył, czego o pierwszym nie mogę powiedzieć.

„Pięćdziesiąt twarzy Greya” uważam za całkiem przyzwoity film, i to nie tylko w obrębie gatunku. „Ciemniejsza strona Greya”, chociaż nie jest tak do bólu nieskomplikowana jak Jedynka, to paradoksalnie lepszy harlequin niż film jako taki. Można by nawet powiedzieć, że fabuła jest ciekawsza niż w pierwszej części, ale z drugiej strony jest wyraźnie bardziej tandetna i bardziej naciągana. Miłośnicy gatunku nie powinni jednak być rozczarowani. Tylko nie zapominajcie, że dzisiaj na ekrany wchodzi między innymi nowy Dolan, zresztą pewnie macie co nadrabiać z zeszłego tygodnia.

Moje wpisy o nowych filmach zebrane przez Mediakrytyk.pl.

WYBRANE WPISY
Tagged in:, ,