STILUS FRACTUS

Category: Uncategorized

Total 29 Posts

Mój głos w twoim domu, czyli co się wydarzyło jutro

Najważniejsze wydarzenia 2017 roku, czyli już dziś dowiedz się tego, co się wydarzyło jutro. Wskazana znajomość bieżących newsów. STYCZEŃ Gołąb pocztowy Młot o numerze bocznym SP-ONR, przenoszący granat odłamkowy M-67, rozbił się podczas ćwiczeń wojsk obrony terytorialnej. LUTY Sejm przyjął ustawę wniesioną przez Stronnictwo Narodowe im. Romana Dmowskiego o mianowaniu

Czytaj dalej

Moje fantazje

Ula mówiła, żeby nie puszczać, bo poza nią moje fantazje nikogo nie zainteresują, ale co tam. Na zapchajdziury też jest miejsce, a ostatnio miałem dużo pracy i mało czasu na bloga. Zresztą bardzo lubię swoje fantazje. To pewnie dlatego, że od lat prawie nie gram. Oto wybór z ostatnich lat.

Czytaj dalej

Psotka i Bąbel, czyli kot i pies w akcji

Miałem nie zamieszczać lolcontentu, czasem jednak trzeba. Oto Psotka i Bąbel, czyli kot i pies w akcji. Psotka lubi też ujeżdżać Bąbla, ale to mam tylko na zdjęciach. Szkoda, że brat bliźniak Bąbla, Bandzior, nie jest tak skory do zabawy. Dobrze chociaż, że morduje co najwyżej kurczaki, przynajmniej na razie.

Czy warto trzymać pamiątki z dzieciństwa?

Wspomnienia z dzieciństwa to nie wszystko, co się zachowało. Mam też mnóstwo zdjęć, rysunków, wierszyków i… niemowlęcych ciuszków. Fajna rzecz. Naprawdę. Ojciec dużo fotografował i miał wprost przesadne skłonności kronikarskie. Spacer dnia tego a tego, 15.30, Wojtuś i Piotruś zjedli lody takie a takie i dalej w ten deseń. Oczywiście,

Czytaj dalej

Pierwszy rok na blogu

Wczoraj minął mi pierwszy rok na blogu. Równie długo jestem na Instagramie i niewiele krócej na Twitterze. (Mam w planach także wejście na Snapchata i może coś jeszcze). W tym czasie opublikowałem około 250 wpisów, prawie 300 zdjęć i niemal 500 tweetów. Liczba obserwujących na Facebooku to obecnie ponad 320.

Czytaj dalej

Mój słownik dwulatka

W czasie porządków mama znalazła teczkę z moimi zdjęciami z dzieciństwa. Obok stron z albumu, rysunków, różnych kronikarskich zapisków i niewykorzystanych kartek żywnościowych na moje nazwisko (taki relikt PRL-u; nie można było ot tak pójść do sklepu po mięso na obiad, a kartki na wódkę były cenną walutą) była tam

Czytaj dalej