STILUS FRACTUS

Bond. James Bond

Czy filmowy James Bond powinien odpowiadać literackiemu pierwowzorowi? Czy jeśli będzie mu odpowiadał, będzie autentyczny po latach?

Fleming początkowo krytykował wybór Connery’ego, a Craig był krytykowany przez zwolenników Connery’ego i Brosnana. Pisarz przygotował swego czasu listę siedmiu aktorów, których widział w roli Bonda. Byli to: David Niven, Cary Grant, James Mason, Patrick McGoohan, Rex Harrison, Richard Burton, Stewart Granger. Z wyjątkiem może Burtona żaden z nich nie kojarzy się dzisiaj z postacią superagenta. Delikatne rysy, ulizane fryzury, fircykowate spojrzenie, nawet wiek, w którym rozgrzewka jest wszystkim…

Nie ukrywam, że uwielbiam nieco arystokratycznego Brosnana w roli 007, ale dopiero Craig wydał mi się strzałem w dziesiątkę. Może i ma facjatę boksera, może i mięśni ma nieporównanie więcej niż Connery, który i tak dla Flemminga był przerośniętym kaskaderem („over-developed stunt man”), ale gdy trzeba, przebija się przez ściany z kartonu-gipsu niczym T-800, tak jak można by oczekiwać po nim w czasach, gdy co drugi młodzieniec ma pytona większego od sir Seana, tymczasem poprzednicy bywali nieporadni aż do śmieszności.

Kto pamięta scenę z GoldenEye, pierwszego Bonda z Brosnanem, w której 007 wisi na jednej ręce na ostatnim szczeblu drabiny kilkadziesiąt metrów nad talerzem radioteleskopu? (Można ją znaleźć na YouTubie po wpisaniu frazy goldeneye dish). Biedak próbuje sięgnąć drabiny drugą ręką, szarpie się… i nie może. Czy naprawdę wszyscy w ekipie, łącznie z odtwórcą głównej roli, byli na tyle cherlawi, żeby nie dostrzec śmieszności tej sytuacji? Toż to nawet nie trzeba szarpać ani zginać ręki w łokciu: chyba każdy, kto umie zwisnąć na jednej ręce, zdołałby także odpowiednio się podciągnąć, i to z dużym okładem, na samym barku. Nie mam wątpliwości, że Bond Craiga umiałby, jak to mówią wspinacze, nawet dać ze szmaty i że widz wcale nie byłby tym zaskoczony.

Connery był chyba wiarygodny w swoich czasach. Moore byłby, zdaje się, niewiarygodny nawet wtedy. Brosnan był od kołnierzyka w górę tak dobry, że wiele można mu było wybaczyć, nawet nie unikał siłowni, ale czasem piach aż zgrzytał w oczach, choćby w tej scenie nad radioteleskopem. Craig dla mnie jest w sam raz, zwłaszcza że w pierwszym filmie z jego udziałem, Casino Royale, dopiero stawia pierwsze kroki jako double o. Pamiętacie scenę w kasynie po tym, jak przegrał kluczowe rozdanie? „Shaken or disturb?” „Do I look like I give a damn?” Chociaż nie jestem pewien, czy przypadkiem nie pił wyłącznie do swojego stanu emocjonalnego.

WYBRANE WPISY
Tagged in:, , ,