STILUS FRACTUS

Amok

„Amok” to luźno oparta na faktach historia śledztwa w sprawie morderstwa, które domniemany sprawca opisał w głośnej (i podobno nie najlepszej) powieści o tym samym tytule. Ja oglądałem film z punktu widzenia kogoś, kto nie znał szczegółów, ale mniej więcej pamiętał, jak to się skończyło.

Przyznaję, lubię takie oniryczne klimaty, nawet jeśli pełnokrwistej fabuły jest w nich jak na lekarstwo. Lubię Lyncha, Refna, bardzo mi się podobał polski „Palimpsest”, doceniam nawet ubiegłoroczny „Hel”. Z drugiej strony wrażenie przerostu formy nad treścią po wyjściu z kina było dość silne.

Amok - recenzja filmu

Największy problem z „Amokiem” jest taki, że kończy się w momencie, gdy widz, o ile nie patrzył co chwila na zegarek, spodziewa się najciekawszego. Owszem, gra pomiędzy pisarzem (przekonujący, choć nie bez zgrzytów, Mateusz Kościukiewicz) a policjantem (bardzo dobry Łukasz Simlat) jest arcyciekawa, zdjęcia są bardzo dobre, świetna jest też muzyka i w sumie oglądało się to bardzo dobrze. Całość jednak pozostawiła poczucie ogromnego niedosytu. To trochę tak, jakby śledztwo w „Jestem mordercą” ubarwić audiowizualnie, ale zakończyć na aresztowaniu. Nie pomaga tania pretensjonalność niektórych wątków i scen.

Zdjęcia, montaż, muzyka, klimat – zwykle to mi wystarcza, ale tym razem czegoś naprawdę brakowało. To film godny polecenia raczej miłośnikom takiego stylu, którzy nie znają historii będącej kanwą scenariusza. (Uwaga: zwiastun wszystko opisuje!). Ja mam ostatnio spore zaległości i nawet jeśli nie żałuję, chyba mogłem wybrać lepiej.

WYBRANE WPISY
Tagged in:, ,